Być upartym w dążeniu do określonego celu. Triduum na św. Stanisława Kostkę – do dzieci (z inscenizacją) Synu! Czemuś nam to uczynił? Triduum na św. Stanisława Kostkę – do rodziców.
Wiecie o co chodzi kawałkiem Quebo pt. "Pablo" na feacie z Paluchem, który po chwili zniknął z kanału Quequality wczoraj? Widziałem jakiś reupload, ale teraz nie mogę znaleźć. Wygląda na to, że gruby przeciek poszedł.
Quebonafide to inaczej „Kuba w dobrej wierze”. Połączenie „quebo” i łacińskiej sentencji „bona fide”. Łacina wzięła się u autora „Romantic Psycho” nie przez przypadek
W czerwcu Quebonafide opublikował teledysk do kawałka " Boginii ", w którym wystąpiła jego dziewczyna. W klipie Quebonafide i Roksana są pokazani w baaardzo intymnych ujęciach. W ogóle
[Intro] / Wiesz o co chodzi, wiesz o co chodzi, dokładnie / Wiesz o co chodzi, dwa-a / [Zwrotka 1] / Wiesz o co chodzi, jak Ci nie wychodzi, nie wymodzisz nic tu / Powodzi się, to
exceptional variety of important CO problems found in industry, science and government, as documented in studies such as Kochenberger, et. al. (2014) and Anthony, et. al. (2017). Through special reformulation techniques that are easy to apply, the power of QUBO solvers can be used
. Foto: P. Tarasewicz / To jak Quebo promuje swoje nagrania, jak wygląda na klipach i na scenie, jak prowadzone są jego sociale, kto i czy dużo o nim mówi, zawsze było ważne. Ale trudno znaleźć moment, w którym stało się dla jego odbioru ważniejsze od muzyki. To było dawno temu, pociągnęło naśladowców. I zmieniło nam rap które podniecaŻeby wszystko było jasne, zacząć należy od tego, że na początku w karierze Quebonafide najważniejsza była praca. To nie jest facet, który artystycznie narodził się za sprawą pieniędzy dużej wytwórni i wytycznych specjalistów od wizerunku. Swój podziemny staż odbębnił razem z Fuso w ramach Yochimu, dostarczając latach 2009-2012 trzech wydawnictw. I choć w klipie do „Nic nie stoi na przeszkodzie” (2012) zza okularów wyłania się para różnokolorowych oczu, to facetowi daleko było do roli maskotki. Dał się zapamiętać jako normalny ciechanowski raper, nosił New Erę, wielkie baggy jeansy Sean John, nie unikał wolnostylowych potyczek w całym kraju, nagrywał mixtape’y jak hip-hop przykazał. Było w tym względnie mało parcia na afisz. Za to społeczność została zebrana oddolnie, po mixtape’ie „Eklektyka” i nagranej z Eripe „Płycie roku” (obie pozycje 2013) już całkiem spora i oddana– Zbudował wokół siebie niezłe grono fanów, mimo że nie zrobił jeszcze żadnego teledysku, odmawia wszystkim wytwórniom. Mniejsza o to, że podpisanie kontraktu nie jest już wyznacznikiem czegokolwiek. Kiedy idziesz po ulicy ze swoim demo w ręku, to jest spora szansa, że podjedzie furgon, zostaniesz wciągnięty do środka i zmuszony do podpisania kontraktu. Niezależnie od tego, co myśli się o rapie Queby, warto kibicować samej obranej przez niego ścieżce. Że jeszcze ktoś może to robić jak dziesięć lat temu w sytuacji, kiedy odbiorca jest zupełnie niewyrobiony muzycznie, a tylko podniecony uczestniczeniem w samym zbiegowisku – mówił mi przed laty Muflon (na potrzeby „Antologii Polskiego Rapu”), utytułowany freestylowiec, dziennikarz i raper wspierający Quebo w utworze „Eden Hazard”.SPRAWDŹ TAKŻE: Quebonafide: Goście Quebonafide o współpracy z nim. „Projekt zamiótł już przed premierą”Ale już wypowiedź Solara nie wskazuje na to, żeby Quebo robił coś wtedy „jak dziesięć lat temu”.– Eklektyka wniosła dużo świeżości na scenę i wyznaczyła nową jakość jeśli chodzi o granie wizerunkiem. To były czasy, gdy jeszcze wszyscy wyglądali mniej więcej tak samo, więc do dziś pamiętam moje zdziwienie, gdy u drzwi mojego domowego studia stanął gość zapisany w telefonie jako „Kuba Yochimu”, nerd w niebieskim polo i z jednym czerwonym okiem. Głupio mi było spytać o co chodzi, uznałem to za genetyczne dziwactwo. Zaskakujący był też styl, w jakim Que potrafił nawiązać więź z fanami. Mecze na orczykach przy okazji koncertów, na które zaproszeni byli wszyscy, spontaniczny wybór losowej osoby z fanpage’a na wyjazd do Szwajcarii, czy śmieszkowanie z ludźmi w komentarzach. To była nowa jakość w budowaniu relacji ze słuchaczami – opowiada współwłaściciel SBM i raper w materiale dla Red akcji nie pamiętamLipiec 2014 roku był dla Que szczególnie gorący. W krótkim odstępie czasu pojawiły się dwa klipy: „Euforia” Pawbeatsa z Kasią Grzesiek i „Hype”, który zapowiadał start QueQuality, własnego labelu rapera. Pierwszy z numerów, melodyjny i klubowy, pokochały mainstreamowe rozgłośnie, zaskakując tym samych autorów. Drugi, o wiele bardziej dla ucha ofensywny, znalazł zupełnie innego adresata. I tu, nie ukrywajmy, image rapera był bardzo ważny. Owszem, cała ta fluorescencja i demoniczne, soczewkowe ślepia do pary z szybkim, napastliwym nawijaniem sprawiły, że pisano o zrzynce z Hopsina, a nawet domieszce Asapa, ale przynajmniej pisano, dyskutowano. Ziarno padło nad podatny grunt, jakim był niezdrowo już podekscytowany fanbase, który miał już dość starych ksywek, dawnej antymody i monotonii, został natomiast jeszcze podkręcony szeroko zakrojoną trasą Tour of the Year, z Kubą Knapem, Weną, VNM-em i Kubanem. Jeden z wiodących branżowych portali relacjonował ją wtedy miasto po zapowiadający debiutancką „Ezoterykę” teledysk, „Karnawał”, pokazał nowego bohatera młodzieży w barwnym, cyrkowym anturażu, z kapeluszem na głowie. Tu widzowie mogli podziwiać tylko tatuaże na dłoniach, ale w kolejnym „Tripie” – przyjrzeć się wydziabanemu torsowi w wakacyjnej scenerii. To wszystko było bardziej frapujące niż maska Kaena, zwłaszcza potem, gdy w 2015 uderzyło równolegle sześć kolejnych TAKŻE:Kuba Wojewódzki rusza z nowym programem. Quebo pierwszym gościem?„Takiej akcji promocyjnej w polskim rapie nie pamiętam” – pisał wtedy szef Popkillera, Mateusz Natali. I to wtedy po raz pierwszy pojawiła się narracja pt. „nikt wcześniej jak Que”.Najciekawsze z tej szóstki było epileptyczne, vaporwave’owe „Voodoo” z natłokiem słów zza zakrywającej twarz maseczki Kuby i zagadkowymi wzorami na jego koszulce. Quebo na tle sceny wydawał się wtedy najmniej spóźniony względem zachodu. I nie trzeba było go lubić, żeby być ciekawym, co zrobi dalej (ot, np. przywdzieje kostium superbohatera z peleryną w złote krzyże w kręconym w zwolnionych obrotach „Solipsyzmie”). Zwłaszcza, że planów ma zawsze tysiąc. Tu rzuca wszystko, żeby nagrywać album z Sobotą, tam robi płytę z Białasem i Bonsonem – niewiele z tego potem wychodzi, ale szum wokół jest. Pomysłowo reaguje na zarzuty o robienie muzyki dla „gimbusów”, wpuszczając na swojej trasie za darmo osoby po sześćdziesiątce.– Mawiają, że każda skrajność jest zła. Oto ostatnimi czasy możemy być świadkami, jak legiony psychofanów składają pokłony nowemu mesjaszowi rapu, przy czym – nie mogło być inaczej – jednocześnie zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie kpił, oponował i usilnie deprecjonował zarówno obiekt kultu, jak i tych wszystkich fanatycznych poddanych. Podstawowa różnica między tymi dwiema opcjami polega na tym, że owo histeryczne uwielbienie tłumów dla Quebonafide nie bierze się znikąd (bo koncerty rapera to przecież ) – zaczyna swoją recenzję Krystian Krupiński. I już czuć, że raper z Ciechanowa bardziej jest fenomenem socjologicznym, marketingowym niż grenzenA potem Quebo objechał planetę. I zdał pretensjonalną relację – trochę z siebie, trochę z niej. Padały określenia takie jak „holistyczny koncept” czy „real time adventure”.– Po kilku latach, Quebonafide zrezygnował z soczewek, za to w drastycznym tempie zaczęły przybywać mu tatuaże. Równie szybko pojawiały mu się pieczątki w paszporcie. Po wyruszeniu w „Trip”, raper razem z Wesołą Ekipą postanowił zwiedzić świat. Pierwszym sygnałem, że Egzotyka powstanie, było „Oh My Buddha” tworzone we współpracy z Red Bullem. Do 9 czerwca 2017 sukcesywnie ukazywały się kolejne single, pokazujące przemianę mentalną, jak i wizerunkową artysty – podsumowuje Igor Wiśniewski już na chłodno, w 2020 roku.– To kolejny wielgachny krok naprzód w karierze, poważne wyzwanie i coś, co wyraźnie wykracza poza utarte schematy myślenia na polskiej scenie – pisał na gorąco Mateusz Natali. Patrząc na akcje takie jak ta (o której jeszcze 5 lat temu raczej nikt by nie pomyślał) – czy polski rap ma jeszcze jakieś granice, czy stoją one już tylko w głowach raperów i zależą od ich odwagi w przekraczaniu kolejnych schematów, w tym wypadku geograficznych? I czy naprawdę mamy prawo wstydzić się naszych projektów przed resztą Europy? Śmiem twierdzić, że nie – dodawał tak, jakby miał wrażenie, że rap automatycznie nabiera jakości wtedy, gdy przewleczesz go setki tysięcy kilometrów po sześciu kontynentach. Rapowa krytyka wyraźnie się ugięła – nie pod ciężarem muzyki, a rozmachu. Wreszcie mogła się jakoś dowartościować. Que zrobił ją na perłowo, słuchaczy zaś – na platynowo.– Nie wiem, co Quebonafide, jeden z rapowego gabinetu osobliwości (patrz ReTo, Bonson i reszta rodem z castingu do hiphopowej wersji „Suicide Squadu”), musiałby zrobić, żeby młody odbiorca się odkochał, skoro znane marki jednym tchem wymienia, dotarł do miejsc, do których większość nigdy nie dotrze, jest żarliwy niczym Kurski na stadionie Legii i jeszcze elokwencja wycieka mu co rusz z każdej dziurki po igle tatuażysty – pisałem na Interii, zdania nie TAKŻE: „Romantic Psycho” – obok edycji japońskiej, jest jeszcze europejska. Czym się różnią?Znowu była nieszablonowe pomysły dla fanów – jeden z nich mógł się zabrać na wyprawę z Kubą. Znowu były szalone koncerty. „Wyprzedany na pniu jeden z największych klubów w Warszawie, specjalna oprawa wizualna, niespodziewani goście, zmiany strojów a także transparenty przygotowane przez publikę” – czytam w zapowiedzi fotorelacji. I przyznaję, Que jako Riddler, villain z Gotham, prezentuje się na fotkach całkiem imponująco.– Normalni ludzie są nudni dlatego w chuj szanuje tego ziomka – postował Tede po koncercie na katowickich od Krychowiaka2018 to Taconafide, całkiem rynkowa sytuacja, dwóch gigantów łączących się w jednego supergiganta, na tle reszty sceny niemal monopolistę. Starannie zaplanowana sytuacja, począwszy od samej zimnej fuzji, nieco egzaltowanego literackiego osadzenia (Soma), po rzemiosło producentów i kreatywną księgowość towarzyszącą rozliczaniu płyty. Que jak Dennis Rodman – króciutkie, kolorowe włosy, dziary, kolczyk. I oczywiście całkiem imponująca, różowa dystopia teledyskowego „Tamagotchi”. Tu ciekawostka: kiedy Pawbeats wspominał „Euforię” i mówił o rozwoju Quebo, nie wspominał o muzyce, o flow, o tekstach. Tylko o turbo rozmachu tego dla samego Kuby cenna lekcja. Bo możesz objechać świat i zaciekawi to głównie branżę, ale żeby wejść na kolejny poziom popularności niezbędna okazuje się odpowiednio wylansowana „na salonach” dziewczyna. Wszelkie kolorówki zaczęły żyć życiem Quebo od związku z wokalistką Natalią Szroeder. To już nie był potem jakiś „Kłebonafajda” (tak kiedyś jego ksywkę w TVP przeczytał Marek Sierocki). To było złotozębe bożyszcze piękniejsze od Krychowiaka, „jeden z popularniejszych polskich raperów z wytatuowanym prawie całym ciałem”, który „w rzeczywistości pod tatuażami i włosami w krzykliwych kolorach skrywa duszę prawdziwego romantyka”. O poniekąd ogłoszonej na Instagramie Kuby Wojewódzkiego parze Pudelek napisał „Natalia i Quebo zajadają się naleśnikiem i dotykają stopami pod stolikiem”, a gdzieś w tle – jak to w tabloidach – pojawiała się postać Roksany, wieloletniej byłej rapera poczuwającej się do roli stylistki i reżyserki jego wizerunku. Przed czytelnikami otworzył się magiczny świat podwójnych randek z Taco i Igą Lis na meczu Polska – Izrael. Żeby pisali, wystarczyło żeby „bad boy” zdecydował się zamieścić „zdjęcie, na którym pozuje z burzą kasztanowych włosów”. Czytelniczkom pozostało tylko ocenić – bardziej Ted Bundy czy Marek Mostowiak?SPRAWDŹ TAKŻE: Sebastian Fabijański o Quebo: „To tragiczny aktor i pajac”Po śmierci Maca Millera, Quebo zniknął z sociali i – już niezależnie od powodu – trudno nie zrozumieć tego, że zdecydował się na ten krok. Społecznościówki nie gospodarka, warto czasem przymrozić, o czym przekonać Kubę mógł chociażby kompan Taco. Cofnąć się, żeby uderzyć, pozwolić być głodnym to też dobra taktyka. Chyba jedyna, jak już jesteś i trollowaniPowrót Quebo w 2020 roku jawi się jako niekończący się, wielotygodniowy prank, o którym już trochę pisaliśmy i który przynajmniej czasem wydaje się wymykać spod kontroli. Od popisu zahukania w „Dzień Dobry TVN”, przez freestyle z Solarem traktujący o fankach za młodych, żeby nosić tampony, idąc ku firmowaniu twarzą krzyżówek panoramicznych, groteskowego choć efektownego pastiszu „MTV Cribs” (którym udało się od Allegro wyciągnąć mnóstwo hajsu na cele dobroczynne) i płyty – ściemy brzmiącej jak demówka z 98 tego chór zachwyconych i oburzonych. Ten pierwszy głośniejszy. Np. Dziarma mówiąca, że sama by chciała „robić takie rzeczy”, Kacper HTA powalony „pierdolonym geniuszem” i Cleo przyznająca, że taka jest „rola artysty”. Jakub Żulczyk, który zrównał Taconafide z ziemią, ale teraz wszedł do promocyjnej gry i pokazuje na fejsie fejkową płytę pisząc, że to nowy Wu-Tang. Mata jako producent z podstawówki i autor najstraszniejszego bitu jaki ostatnio słyszeliście, z całym zestawem screenów sprzed lat i gadką o spełnianiu marzeń. Tomb, co do którego nie wiadomo do końca, czy był trollującym czy strollowanym. I tak puenty tego wszystkiego, a tą okazały się tytuły i leady. „Prima aprilis! Quebo wraca do starego wizerunku z nowym numerem” obwieszcza nagłówkiem jedna z monitorujących rap redakcji. I pyta: „Czy to już koniec stylówki na za duże polo, okulary i wycofanie?”. „Quebonafide odkrywa tatuaże – właściwy album i klip!” – to news drugiej. Wizerunek, stylówka, tatuaże… A gdzie w tym muzyka? Jakoś trudno jej wyjść z tej marketingowej Marcin Flint
zapytał(a) o 08:10 O co chodzi z tym cukrem? Dlaczego ludzie go wykupują? Dziwne, że tylko tak na cukier się uwzięli, a na inne artykuły spożywcze już nie. A mieszkańcy miast muszą po cukier jechać na drugi koniec miasta. Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2022-07-21 08:12:04 Odpowiedzi odpowiedział(a) o 11:52 Nie ma paniki, tylko gdzieś tam w jakimś mieście było go mniej i stąd okazja, aby dziennikarze mogli coś napisac. Kupują, bo ma być droższy. Cebula znalazła sobie kolejny covid i w panice robią zapasy XD Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Jest jednym z dwóch najpopularniejszych raperów w Polsce, mimo że zawsze unikał ścianek i roli celebryty. Teraz powraca w zupełnie nowej odsłonie, odmieniony, ugrzeczniony i pozbawiony charakterystycznych tatuaży promuje dwa nostalgiczne single, a fani przecierają oczy ze zdumienia. O co chodzi? O tym, że Polska rapem stoi nie trzeba dziś chyba nikogo przekonywać. Widać to po sprzedaży płyt, ilości odtworzeń w serwisach streamingowych czy wyprzedawanych na pniu koncertach w największych halach w kraju. Popularność takich postaci jak Taco Hemingway czy Quebonafide, prawdopodobnie największych obecnie obok Dawida Podsiadło gwiazd w Polsce, wykroczyła już dawno poza hip-hopowy światek. Trudno znaleźć kogoś, kto nigdy nie słyszał o którymś z tych raperów. Muzycy zamiast pójść w stronę ostrej rywalizacji i walki o miano „numeru jeden”, kilka lat temu zaprzyjaźnili się i rozpoczęli współpracę, jeszcze bardziej windując swoje statusy na krajowej scenie. Nie zapomnieli jednak o karierach solowych - o ile miniony rok należał do Taco (świetny album „Pocztówka z WWA, Lato '19”), obecnie, to o drugim gwiazdorze jest głośno. Mimo że jego nowy album ukaże się prawdopodobnie dopiero późną wiosną, już teraz wystartowała kampania promocyjna. I to nie byle jaka. Que Vadis, Kubo?
Quebo ujawnia jak zakrywał tatuaże. Nie użył do tego podkładu! Na czym polega tajemnica jego nowego wizerunku? Diametralna metamorfoza rapera wzbudziła ogromne zainteresowanie w mediach. Quebo w najnowszym teledysku pokazuje wszystkie tajemnice swojej charakteryzacji. Zobaczcie, jak raper pozbył się swoich tatuaży. I wcale nie była to kwestia podkładu! Usunął je na zawsze? Zobacz także: Quebonafide naprawdę usunął tatuaże? Jego nowe nagrania wyjaśniły wszystko Quebo ujawnia tajemnice charakeryzacji. Jak pozbył się tatuaży? W ostatnim czasie Quebonafide zaskoczył fanów zmianą swojego wizerunku. Jego "grzeczna" wersja miała być testem dla fanów, który miał udowodnić, czy pokochają również jego prawdziwe oblicze a nie tylko to, co wykreował w mediach. Jak sam przyznawał, brak tatuaży, okulary oraz skromny ubiór były odzwierciedleniem jego wyglądu z początku kariery. Jednak wygląda na to, że to już koniec "grzecznego" Quebo i raper wraca do swojego poprzedniego wizerunku. Do sieci trafił właśnie najnowszy klip Quebonafide pt. "SZUBIENICAPESTYCYDYBROŃ". Raper postanowił pokazać jak powstała jego "ugrzeczniona" charakeryzacja. Okazuje się, że Quebo nie usunął swoich tatuaży na zawsze ani nie zakrył ich podkładem. Powstała do tego specjalna charakteryzacja, która emitowała jego skórę na szyi oraz tych częściach ciała, których nie zakrywało ubranie. W klipie pojawił się fragment, na którym raper zrywa swoje "przebranie" i wraca do poprzedniego wizerunku. Spodziewalibyście się takiego efektu? Zobacz także: Quebonafide naprawdę usunął tatuaże? Jego nowe nagrania wyjaśniły wszystko Quebo zaprezentował swój najnowszy singiel oraz teledysk do utworu pt. "SZUBIENICAPESTYCYDYBROŃ". YouTube, screen z teledysku "Szubienicapesytycydybroń" W klipie zdradził największą tajemnicę swojej ostatniej metamorfozy. Co się stało z jego licznymi tatuażami? Oto odpowiedź: YouTube, screen z teledysku "Szubienicapesytycydybroń" YouTube, screen z teledysku "Szubienicapesytycydybroń" Okazuje się, że w metamorfozie na "ugrzeczniony wizerunek", który był odzwierciedleniem jego wyglądu na początku kariery, pomogła mu specjalna charakteryzacja. Sztuczna skóra została doklejona na szyję oraz w widoczne miejsca, których nie zakrywają ubrania : YouTube, screen z teledysku "Szubienicapesytycydybroń" YouTube, screen z teledysku "Szubienicapesytycydybroń" Czy to oznacza, że wróci już do poprzedniego wizerunku? East News
Quebonafide należy obecnie do grona najpopularniejszych raperów na polskiej scenie muzycznej. Kuba Grabowski słynie jednak nie tylko ze swojej twórczości oraz związku z Natalią Szroeder, lecz również swojego charakterystycznego wizerunku. Pokryte tatuażami ciało oraz kororowe fryzury zdążyły już stać się jego znakiem rozpoznawczym. Jakiś czas temu Quebo postanowił jednak zaskoczyć swoich fanów i przy okazji premiery kolejnego klipu zaprezentował się światu w całkowicie odmienionym wizerunku. W ostatnim czasie rapera mogliśmy oglądać jedynie w nowej, "ugrzecznionej" wersji. Brak tatuaży, skromny ubiór oraz okulary miały być odzwierciedleniem jego wyglądu z początków kariery. Jak sam przyznawał Quebo, metamorfoza miała na celu sprawdzenie, czy fani pokochają jego prawdziwe oblicze, pozbawione zbędnych ozdobników. Odmieniony wygląd okazał się również skutecznym sposobem na promocję jego najnowszego albumu. Wygląda jednak na to, że raperowi zdążył już znudzić się skromny wizerunek, wizyty w programach śniadaniowych i pozowania na okładkach krzyżówek. W sieci właśnie zadebiutował najnowszy klip Quebonafide do utworu Szubienicapestycydybroń. Na samym początku wideo rapera w świetnie znanej nam już stylizacji w towarzystwie zająca oraz żółtej chwili znużony podlewaniem kwiatków Quebo wstaje i dosłownie zdziera z siebie prezentowany od dłuższego czasu w mediach wizerunek. W kolejnych minutach klipu rapera możemy już oglądać w starym najnowszy klip Quebonafide. Tęskniliście za jego dawnym wizerunkiem?Oceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze że się naprawił, bo przykro było patrzeć, jak stylizował się na „przepraszam, że żyję”Eee tam odgrzewany kotlet... ze niby miało być takie szokujace?po to ta cała szopka? Ta zmiana itp?Trzeba przyznać, że oryginalne. Jednak wszyscy rozgryźli to wcześniej i nawet zwykły, szary człowiek wiedział, że to jest pod publiczkę, słaba ...ktoś tu się wypalił Przykro mi.... ale nie wiem kto to jest :/Najnowsze komentarze (181)Po ostatnich czestych z nim wywiadach odnosze nieodparte wrażenie, że on bardziej jest tym niby starym Kubą w tej koszuli, wygladajacym jak przestraszony studenciak niz wytatuowanym ziomkiem, modne ubranym obieszonym czyms tam. Że to niby przykrycie to jest to, które nosi właśnie teraz.. Spoko dla dzieciaków ... maja się czym podniecać Mistrz tandety Kto to jest? I kto tego qwna słucha? Syf jak whooyBardzo podoba mi się piosenka. Muszę przyznać jednak, że baz tatuaży Pan Quebo wygląda o niebo lepiej. Szkoda, że zmiana wizerunku nie była na stałe, to bardzo przystojny mężczyzna, pod warunkiem, że nie wygląda jak czasy : im większy debilizm tym większa popularnośćpomysł na wizerunek moze był jakiś, ale kurczę, ta muza jest strasznie nieciekawa, nudna wręczWyjaśnił wszystkich ! Najlepszy kawał na prima aprilis :D udany eksperyment społeczny i akcja marketingowa. Rap stał się Popem bo jest popularny i to poniekąd dzięki quebo w takim radiu mozna usłyszeć dzisiaj tymka albo bedoesa :D cieszę się że ten nurt się rozwija i rośnie świadomość polskiego słuchacza :) Masakra teraz nawet beztalencie zrobi kariere!Lol, Polski raper 🤣🤣🤣 Ale przyznam że przynajmniej nie zgapia tak odrażająco jak ten jego koleś Taco H, który jest zakochany w Drake’u i kopiuje jego wersy bez wstydu. Jezu co to za gniot ta nowa nuta, beznadzieja no dla mnie słabe to
o co chodzi z quebo