Jak to zrobić, żeby spowiadać się lepiej? Kto żyje w relacji do Boga, w zażyłości z Chrystusem, będzie dobrze przeżywał spowiedź. Dobre przeżywanie spowiedzi nie oznacza braku wysiłku, związanego z przygotowaniem i przeżywaniem tego sakramentu. Spowiedź otwiera nas na działanie Boga. Data: 2015-05-13 21:39. Zapomnieć a zataić to dwie różne sprawy. Jeżeli zapomniałaś (grzechu lekkiego) to wyznajesz przy następnej okazji, jeżeli zataiłaś to spowiedź jest nieważna. Jeśli zapomniałaś grzechu ciężkiego to powinnaś i tak iść jeszcze raz do spowiedzi świętej. Jak masz problemy z pamięcią to sobie wypisuj I ciągle szukam odpowiedzi. Pogodziłem się z tym, ale jest mi bardzo źle kiedy upadnę ponieważ często czuję, że zdradziłem Boga który w sakramencie pojednania zaufał mi. Wiem jak bardzo trudno wyzwolić się z tego grzechu kiedy się zacznie w chodzić głębiej w ten grzech. Sam nie jestem w stanie się pod dźwignąć z tego bagna. Nie łudźmy się: „Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne” (Ga 6,7-8). Dlatego naszym codziennym obowiązkiem jest modlitwa o nawrócenie grzeszników. Grzechy ciężkie. Żal za grzechy . Definicja grzechu: przekroczenie norm religijnych. W religiach, w których Bóg jest bytem osobowym, jak judaizm i chrześcijaństwo, grzech oznacza dobrowolne zerwanie przymierza z Bogiem poprzez dokonanie złego czynu. Jeśli, np. ktoś spędza nadmierny czas przed Internetem i telewizją, kosztem rodziny, modlitwy, to może zacząć od próby ograniczenia tego czasu i powolnego wypierania tego złego nawyku dobrym nawykiem. Dariusz Piórkowski SJ. Polecamy: Porady spowiednika: co pomaga, a co przeszkadza w dobrej spowiedzi. . Seksualność oderwana od miłości staje się przekleństwem i prowadzi do śmierci. Nieczystość to trzeci z grzechów głównych. Pismo Święte stanowczo przestrzega przed nieczystością: „Żaden rozpustnik ani nieczysty nie ma dziedzictwa w królestwie Chrystusa” (Ef, 5,5). Nieczystość ma wiele postaci: rozwiązłość, masturbacja, nierząd, pornografia, prostytucja, gwałt, cudzołóstwo, kazirodztwo, pedofilia, współżycie homoseksualne (por. KKK 2351-2359). Nieczystość bywa tak drastyczną krzywdą dla człowieka i tak bardzo rani jego godność, że niektóre formy nieczystości są zakazane nie tylko normami moralnymi i religijnymi, lecz także kodeksem karnym. Gwałty, pedofilia, stręczycielstwo, pornografia dziecięca to przykłady przestępstw, do jakich prowadzi nieczystość. Ciało, popędy, instynkty i sfera seksualna to dary, jakie człowiek otrzymał od Stwórcy. Każdy dar jest zobowiązaniem do posługiwania się nim zgodnie z godnością człowieka. Seksualność przeżywana i wyrażana zgodnie z zamysłem Boga, okazuje się błogosławieństwem i życiem, gdyż jest sposobem wyrażania miłości małżeńskiej i miejscem odpowiedzialnego przekazywania życia. Jednak oderwana od tej podwójnej miłości, seksualność staje się przekleństwem i prowadzi do śmierci, gdyż okazuje się miejscem wyrażania przemocy (do gwałtów włącznie) i przekazywania śmierci (do aborcji i AIDS włącznie). Nic więc dziwnego, że czystości chronią aż dwa przykazania: nie cudzołóż! (VI) i nie pożądaj! (IX). Ludzie cyniczni dążą do promowania najbardziej nawet wyuzdanych form nieczystości. Przykładem może być działalność w Holandii partii politycznej, która dąży do legalizacji pedofilii. Od pewnego czasu na ulicach europejskich miast w marszach „dumy” aktywiści gejowscy publicznie „chwalą się” tym, że kierują się orientacją seksualną, a nie świadomością, miłością i wolnością. Są więc dumni z tego, że zachowują się podobnie do zwierząt, które też mają orientację seksualną i też się nią kierują. Najbardziej zdezorientowani są właśnie ci ludzie, którzy kierują się orientacją seksualną. Coraz częściej nieczystość prezentowana jest w pociągającej szacie „nowoczesności” i „postępu”. Przykładem są tak zwane „wolne związki”, które według cyników i ludzi naiwnych, są „nowoczesną” formą miłości i podstawą do współżycia seksualnego. Tymczasem „wolne związki” to wyrażenie wewnętrznie sprzeczne, które nie ma odpowiednika w rzeczywistości. Nie istnieje ani „kwadratowe koło”, ani „wolny związek”. Posługiwanie się tym terminem oznacza rozpaczliwą próbę ukrycia faktu, że chodzi tu o związki nietrwałe, niewierne, niepłodne i nieodpowiedzialne. Zdarza się i tak, że ktoś niedojrzały godzi się na współżycie z drugą osobą, gdyż myśli, że w ten sposób zdoła „uratować” kogoś, kto przeżywa poważny kryzys, kto czuje się osamotniony i niedoceniony, kto popada w problemy alkoholowe czy narkotykowe, kto oczekuje na „dowód” miłości. Człowiek dojrzały wie, że z miłości można komuś ofiarować czas, siły, zdrowie, a nawet życie doczesne. Nie wolno jednak ofiarować niczego więcej! Nie można „z miłości” poświęcić komuś czystości, godności, świętości czy zbawienia. Nieczystość jest możliwa także w małżeństwie. Pojawia się ona wtedy, gdy któryś z małżonków przestaje okazywać miłość. Łamanie przysięgi małżeńskiej nie zaczyna się bowiem od zdrad czy przemocy (to jest już przestępstwo!), ale od wycofania znaków miłości, cierpliwości i czułości. Każda forma nieczystości prowadzi do zerwania więzi z Bogiem, z samym sobą i z innymi ludźmi. Nieczysta seksualność niszczy wolność, zabija radość życia i prowadzi do egoizmu. Właśnie dlatego Biblia w sposób wyjątkowo twardy przestrzega przed grzechami nieczystymi: „Ktokolwiek cudzołoży z żoną bliźniego, będzie ukarany śmiercią” (Kpł 20, 10). Także Nowy Testament formułuje radykalne przestrogi: „O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości (...) niechaj nawet mowy nie będzie wśród was” (Ef 5,3). „Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą (...) nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6, 9-10). Pismo Święte wyjaśnia, że nieczyste zachowania mają swe źródło w nieczystym duchu, w sercu człowieka: „Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym” (Mt 7,20). Źródłem grzechu nie jest ciało czy popęd, a jedynie świadomy i wolny człowiek. Właśnie dlatego spontaniczne i nie prowokowane myśli, wyobrażenia czy pokusy seksualne nie stanowią winy moralnej. Trzeba zatem odróżniać spontaniczne odczucie podniecenia od świadomej postawy pożądania. W dziedzinie krzywd seksualnych istnieje nierówny rachunek krzywd między mężczyznami a kobietami. Kobiecie jest łatwiej zapanować nad swoją seksualnością, gdyż zwykle odczuwa ona raczej pragnienie bliskości i czułości niż podniecenie czy pożądanie. Właśnie dlatego Jezus stawia mężczyznom radykalne wymagania: „Słyszeliście, że powiedziano: . A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił cudzołóstwa” (Mt 5, 27-28). Biblia podaje jednakowe normy i wymagania wobec kobiet i mężczyzn w sferze seksualnej. Jeśli mężczyźni oceniają ostrzej kobiety niż samych siebie za ewentualne uchybienia w tej dziedzinie, to taka postawa świadczy o zatwardziałości ich serc. Większość form nieczystości przynosi nieodwracalne skutki. Prowadzi do pustki duchowej, do uzależnień i popadania w rozpacz. Nieczystość może aż tak bardzo zniewalać, że dla chwili przyjemności seksualnej niektórzy ludzie poświęcają swoje sumienie, rodzinę, zdrowie, wolność, a nawet życie. Częstą konsekwencją grzechów nieczystych jest demoralizowanie i gorszenie innych osób, zwłaszcza dzieci i młodzieży, a także oszukiwanie samego siebie. Dla przykładu, ludzie popadający w nieczystość - wbrew empirycznym faktom! - wmawiają sobie, że prezerwatywy dają „bezpieczny” seks (w rzeczywistości nie chronią nawet przed zakażeniem, a tym bardziej przed grzechem!) lub że sięganie po zbędne hormony (antykoncepcja) nie niszczy zdrowia. Człowiek nieczysty chowa się przed Bogiem i w coraz bardziej prymitywny sposób odnosi się do innych osób i do samego siebie. Niszczy zdrowie fizyczne, moralne i duchowe. Właśnie ze względu na bolesne skutki nieczystości we wszystkich epokach Kościół podkreślał wagę wychowania w czystości i wielką wartość cnoty czystości. Najpewniejszą ochroną przed grzechami nieczystymi jest świadomość, że miłość bez seksualności wystarczy do szczęścia, ale seksualność bez miłości nie wystarczy do szczęścia nigdy. Uchronienie lub uwolnienie się od nieczystości staje się możliwe nie z powodu lęku przed konsekwencjami grzechu, lecz ze względu na godność człowieka i powołanie do miłości: „Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała” (Łk 7, 47). Czystość nie jest zrozumiała, ani możliwa dla tych, którzy nie kochają. Właśnie dlatego nie ma czystości bez miłości. Prawdziwa miłość jest zawsze czysta i nie ma nic do ukrycia. Czystość to bycie darem dla drugiej osoby, a nieczystość to bycie złodziejem, który chce wykraść komuś godność i niewinność tak, jak złodziej usiłuje wykraść rzeczy, które do niego nie należą. Seksualność czysta to spotkanie dwóch osób, połączonych miłością małżeńską, a seksualność nieczysta to spotkanie dwóch popędów lub popędu z uległością. Czystość nie wynika z lęku przed ciałem, seksualnością czy przyjemnością, lecz z postawienia na pierwszym miejscu osoby i jej godności. Osoba jest bezcenna i dlatego jedynym właściwym odniesieniem do niej jest miłość oczyszczona z pożądania. Czystość to świadomość, że miłość nie jest chwilową namiętnością, lecz nieodwołalnym darem na zawsze. Czystość chroni człowieka przed pokusą, by używać osobę jako środka, a nie jako celu. Człowiek czysty wie, że wartość osoby nieskończenie przewyższa wartość przyjemności! Bóg stworzył nas po to, byśmy kochali i szukali radości, a nie po to, byśmy pożądali i szukali jedynie przyjemności. „Czystość domaga się osiągnięcia panowania nad sobą, które jest pedagogią ludzkiej wolności. Alternatywa jest oczywista: albo człowiek panuje nad swymi namiętnościami i osiąga pokój, albo pozwala zniewolić się przez nie i staje się nieszczęśliwy” (KKK 2339). Czystość oznacza integrację osoby (jestem panem siebie) i integrację daru (ofiaruję ci to, co tobie jest potrzebne do świętości). Nieczystość jest zawsze formą kradzieży, w której fałszywy „ofiarodawca” szuka nie tego, co służy świętości i szczęściu tej drugiej osoby, ale tego, co jest jemu miłe, co zaspokaja jego popędy, instynkty czy potrzeby emocjonalne. „Czystość prowadzi tego, kto ją praktykuje, do stawania się wobec bliźniego świadkiem wierności i czułości Boga” (KKK 2346). Czystość motywowana miłością najpiękniej rozwija się i wyraża w przyjaźni. Podobnie, jak przyjaźń, czystość jest nieocenionym skarbem oraz niezawodną inwestycją w miłość w doczesności i wieczności. opr. mg/mg Skąd się biorą pokusy i czym różnią się od grzechu? Dlaczego nie można mylić grzechu z popędami? Czy święci także mieli pokusy? I wreszcie: jak rozumieć słowa modlitwy „Ojcze nasz”: „I nie wódź nas na pokuszenie”? Czy Bóg nas kusi?... To tylko część dylematów, z jakimi zwrócił się do mnie jeden z czytelników. Jesteśmy wolni. Możemy wybierać, co ma być priorytetem w naszym życiu. Ustalać hierarchię wartości i decydować o wyborze dobra lub zła. To są fakty. Jest jednak ktoś, komu zależy, aby poplątać nam ścieżki, zło pomieszać z dobrem, oryginał zasypać fałszywkami. Kto sam będąc aniołem ciemności, przywdziewa postać anioła światłości („Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości. Nic przeto wielkiego, że i jego słudzy podszywają się pod sprawiedliwość” - 2 Kor 11,14), aby doprowadzić nas do zguby. Pisał św. Augustyn: „Raz wybrawszy, codziennie wybierać muszę”. Oto nasze doświadczenie. Jesteśmy ciągle kuszeni. Św. Piotr przestrzegał: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!” (1 P 5,8-9). Pokusa nie jest jednak tożsama z grzechem. Grzech polega na świadomym i dobrowolnym wyborze zła, na przyjęciu postawy sprzecznej z miłością, na odwróceniu się od Stwórcy i zwróceniu ku stworzeniu. Pokusa zaś to czynnik pobudzający do jego popełnienia. Sama z siebie jeszcze niewiele znaczy! Przecież Jezus też był kuszony. Pokusa może mieć różne źródło: szatan, wady i nałogi tkwiące w człowieku, chęć panowania, źli ludzie, egoizm, zdeprawowane środowisko, w którym żyjemy, zły przykład itp. Diabeł zawsze prezentuje nam grzech jako coś pociągającego, subiektywnie dobrego, jako element rozwoju, atrybut wolności itp. Doskonale strukturę pokusy pokazuje rozdział trzeci Księgi Rodzaju. Katechizm podpowiada, że wewnętrznym źródłem złych wyborów mogą być też tkwiące głęboko w nas, odziedziczone po prarodzicach pożądliwości i skłonności stanowiące dziedzictwo grzechu pierworodnego. Walka z pokusą jest zawsze zasługą dla nieba! Ani dobre, ani złe Grzechem nie są także uczucia, emocje. Same z siebie nie mają wartości: nie są ani dobre, ani złe. Uczucia, emocje ku czemuś/komuś prowadzą. Czasem przychodzą nie wiadomo skąd, niezależnie od nas. Rozpalają wyobraźnię, zabierają spokój, stają się źródłem udręki albo euforii. Problem zaczyna się wtedy, gdy emocje zaczynają mieć wpływ na nasze decyzje - gdy przeobrażają się w działanie. A te już podlegają ocenie moralnej. Niemoralne jest wywoływanie określonych uczuć (np. podtrzymywanie w sobie pragnienia zemsty, odwetu), poddawanie się myślom sprzecznym z zasadą miłości, prowokowanie złych emocji, co może zakończyć się „przekuciem ich” w konkretne grzeszne zachowania. Warto też pamiętać, iż nie jest grzechem również doznawanie przyjemności. Czasem Kościołowi „przyprawia się gębę”, twierdząc, że w swoim nauaczaniu jest on wrogiem wszystkiego, co jest - bądź może być - przyjemne. To nieprawda. Kościół uczy, że przyjemność i poczucie szczęście nie mogą zastąpić prawdy i dobra. Katechizm podaje, że zawsze zagrożeniem dla człowieka jest moment, gdy szuka przyjemnych doznań w niemoralny sposób. W tych wypadkach grzechem jest nie tyle doznawanie przyjemności, co sprzeczny z miłością sposób jej wywoływania. Dalej: żaden popęd, który odkrywamy w sobie, również nie jest sam z siebie grzechem. Wszystkie czemuś mają służyć („Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę [...] A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre”) - por. Rdz 1,28-31). Pan Bóg, stwarzając nas takimi, a nie innymi, niejako zabezpieczył nas przed autdestrukcją. Jesteśmy jednak zobowiązani do kontroli popędów. Nie mogą nas zdominować. Podobnie jak uczucia, mogą stać się przyczyną upadku. Dzieje się tak wówczas, gdy człowiek zaspokaja je w sposób niezgodny z przykazaniani Bożymi, kierując się egoizmem, pragnieniem przyjemności czy szczęścia za wszelką cenę. Bóg nikogo nie kusi Jak rozumieć słowa modlitwy: „I nie wódź nas na pokuszenie”? Sens Modlitwy Pańskiej oddaje jej współczesne tłumaczenie zapisane w Piśmie Świętym: „I nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!” (Mt 6,13). Św. Jakub wyjaśnia kwestię w następujący sposób: „Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi” (Jk 1,13). Do grzechu wiodą człowieka jego egoistyczne skłonności, szatan oraz inni ludzie. Bóg natomiast udziela łaski, aby mógł się oprzeć wszystkim pokusom. Natomiast w modlitwie „Ojcze nasz” prosimy, aby pokusy nie były większe niż nasze siły wsparte łaską Bożą. Zwracamy się w niej do Ojca Niebieskiego, aby w ich obliczu nie pozostawił nas bez swojej potężnej pomocy. Wielu świętych, a nawet sam Chrystus, doznawało licznych pokus. Bóg je dopuszcza. Doskonałość nie polega bowiem na ich niedoznawaniu, lecz na silnej miłości zdolnej oprzeć się wszelkim atakom zła. Pokusa nie jest grzechem, a jeśli bywa zwalczana, staje się okazją do wzrostu miłości, dojrzewania do świętości. Opieranie się jej wyrabia cierpliwość, wytrwałość i wierność. Odrzucanie - dzięki łasce Bożej - przyczynia się do zdobywania zasług. Najskuteczniejszą bronią przeciwko pokusie jest modlitwa, szczególnie różańcowa, ofiarowanie swojego życia Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi, post i jałmużna. Nie należy też szukać okazji do grzechu, kto bowiem naraża się na niebezpieczeństwo, ten łatwo może w nim zginąć (por. Syr 3,26). KS. PAWEŁ SIEDLANOWSKIEcho Katolickie 49/2017 opr. ab/ab A. 17:52 Witam 1. Gdy chodzę do spowiedzi, to zawsze wyznaję grzech nieczystości w sposób "dopuściłam się grzechu nieczystości z chłopakiem, bez współżycia" lub jakoś podobnie. Ksiądz nigdy mnie nie zapytał o szczegóły, zawsze myślałam że tyle wystarczy, ale ostatnio mam wątpliwości. Bo np no zbyt głęboki pocałunek można już uznać za grzech nieczystości, tak samo jak petting. No a wg mnie jest różnica między pocałunkiem a pettingiem dość znaczna... Nam się niestety zdarzało uprawiać petting, czy powiedzenie na spowiedzi tego co napisałam wystarczy? Dodam że nie miałam chęci niczego zataić. Czy dalej mogę w ten sposób z tego grzechu się spowiadać? razu byłam bardzo zdruzgotana tym że znowu nie udało nam się z chłopakiem utrzymać czystości i upadliśmy. Wtedy po upadku obiecałam Bogu że już więcej tego nie zrobię. Niestety za jakiś czas znowu doszło do upadku. Czy nie dotrzymanie obietnicy jest grzechem? Dodam że cały czas oboje bardzo staramy się o zachowanie czystości, lepiej ostatnio nam to wychodzi niż na początku, no ale niestety nie zawsze wychodzi:( 3. Wiem, że jeśli się spowiadam i zapomnę jakiegoś grzechu to spowiedź jest ważna. Ale co zrobić żeby nie zapominać. Zdarza mi się że nawet kilku grzechów zapomnę. Myślę że to przez stres, bo po wyjściu zawsze się cała trzęsę i jestem oblana potem. Wychodzę z konfesjonału i przypomina mi się po chwili czego nie powiedziałam. Zawsze staram się rzetelnie przygotować do spowiedzi, ale to nic nie daje w kwestii zapominania. Dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam. Odpowiedź: 1. Zdaniem odpowiadającego takie określenie wystarczy. 2. Złamanie postanowienia poprawy nie jest rzeczą chwalebną, ale też nie jest jakimś dodatkowym grzechem, z którego trzeba się spowiadać. Wiadomo, że poprzednio człowiek żałował, a teraz znów coś nie wyszło. Tyle tylko, że dobrze by było nie wpadać ciągle w te same grzechy. Ale jeśli jest poprawa, to już coś...3. Może pomogłoby powtórzenie sobie tych grzechów parę razy przede wejściem do konfesjonału?J. Światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki (J 3,19). Zły duch, diabeł nieczystości działa przez przesycone seksem czasy. Jednakże grzechy nieczyste znane są od początków świata i wcale nie są to grzechy powstałe wraz ze współczesną cywilizacją. Orgie znane były już w starożytności, prostytucja jest nazywana najstarszym zawodem świata, córki Lota dopuściły się kazirodztwa (Rdz 19,30-38), a Sodoma i Gomora zostały zniszczone właśnie z powodu lubieżności mieszkańców (Rdz 18,20-19,29). Z serca przez oko po dłoń Kto pożądliwie patrzy na kobietę (lub mężczyznę) już w sercu swoim dopuścił się z nią (z nim) cudzołóstwa (Mt 5,27-28). Ludzie mający upodobanie w grzechach nieczystych chcieliby uznać to za przesadę, nie słyszeć tego upomnienia; a tymczasem odnosi się ono nie tylko do spojrzenia, lecz także do myśli, wyobrażeń, i pragnień nieczystych. Człowiek pełen nieczystości nie tylko pożądliwie spoglądając na przechodzącą obok kobietę (mężczyznę) popełnia grzech nieczysty. Nieczystość ludzkiego spojrzenia pochodzi z głębi jego nieczystego serca, tak więc podobnie jest z oglądaniem pornografii i jej produkcją, wysyłaniem swoich nagich zdjęć i proszeniem o nie, oglądaniem striptizu i wykonywaniem go, podglądactwem i prowokowaniem, jak chodzenie przy kimś z dużym dekoltem, w samej bieliźnie, a nawet bez niczego, przebieranie się na czyichś oczach, ekshibicjonizm, czy tzw. cyberseks. Człowiek pełen nieczystości nie zatrzymuje się jedynie na wzroku, lubi słuchać nieprzyzwoitych opowieści lub sam je opowiada, lubi dowcipy wulgarne albo chociaż z seksualną aluzją. Ponadto, do lubieżnych pragnień, nieczystego spojrzenia i nieprzyzwoitych rozmów, dodaje dotyk z seksualnym podtekstem, jawne uwodzenie, jawne i chciane z obu stron „podrywanie” albo niechciane przez osobę dotykaną różne formy molestowania. Także niby przypadkowe dotknięcia (w rzeczywistości specjalnie planowane), otarcia, itp. albo fetyszyzm (dotykanie przedmiotów w celu podniecenia seksualnego, np. należących do osoby pożądanej). Człowiek pełen nieczystości może posunąć się w swoim dotyku jeszcze dalej, popełniając grzech masturbacji. A Pan Jezus przestrzega: jeśli patrzysz pożądliwie, to twoje oko jest ci powodem do grzechu, a jeśli twoje oko jest ci powodem do grzechu, lepiej niż grzeszyć wyłup je, a jeśli dotykasz lubieżnie, to twoja ręka jest ci powodem do grzechu, a jeśli twoja ręka jest ci powodem do grzechu, lepiej odetnij ją, lepiej jest bowiem kalekim wejść do nieba, niż zatracić swą duszę w piekle (Mt 5,29-30). Od cudzołóstwa po morderstwo Nie cudzołóż (Pwt 5,18) Człowiek pełen nieczystości jest tak dalece zaślepiony przez duchy nieczyste, a grzechy nieczystości stają się w jego oczach tak przyjemne, że wydaje mu się niemożliwym, aby taka „przyjemność” mogła być grzechem. I z owładniętych nieczystością serc dwoje ludzi, zaślepionych fałszywą przyjemnością, popada we wspólny grzech (winne są obie strony, istnieje odpowiedzialność zarówno ze strony mężczyzny jak i kobiety), nieraz bagatelizując go; i stąd pochodzi wszelka rozwiązłość, seks bez ślubu, prostytucja, sponsoring, galerianki, czynny homoseksualizm, orgie, młodzieżowa „zabawa w słoneczko”, seks grupowy, poligamia. Człowiek pełen nieczystości może z czasem popaść w nałóg i uzależnienie od seksu, a nawet popełnić takie zwyrodnienia jak gwałty, pedofilia czy zoofilia. Kto oddala swoją żonę, a bierze inną popełnia cudzołóstwo (Mt 5,32). Człowiek, który decyduje się na małżeństwo, będąc nieczystym popełnia zdrady czy rozwodzi się w celu ponownego ożenku. Rozwody wielokrotnie są także związane z nieprzemyślanym zawarciem małżeństwa. Ludzie, którzy nie zdążyli się dobrze poznać przed ślubem i zawarli go pochopnie, odkrywają potem, że nie potrafią ze sobą żyć, i szukają nowych partnerów, ponieważ uważają, że mają prawo ułożyć sobie życie w nowym związku. Jednakże kto oddala swoją żonę/męża, a bierze inną/innego popełnia cudzołóstwo (Mt 5,32). Z grzechami nieczystymi wiążą się także grzechy aborcji, antykoncepcji i in vitro. Zdarzają się przypadki, że kobiety, które dokonały aborcji (mając także inne przyczyny) potrzebowały pomocy egzorcysty albo modlitwy o uwolnienie. W pewnym sensie podobne zniewolenia demoniczne powodują także różne nadużycia seksualne w sektach, takie jak rytualne gwałty czy wymienianie się partnerami; przy tym, sekty czasem zmuszają swoje członkinie do aborcji, ale są też takie, w których członkinie-matki oddają swoje dzieci diabłu, albo przez ustne ofiarowanie, albo do rytualnych morderstw (są to skrajne przypadki). Kpiąc z celibatu Dla czystych wszystko jest czyste, a dla nieczystych wszystko jest nieczyste (Tt 1,15), dlatego ludzie pełni nieczystości myślą, że celibat jest niemożliwy, dlatego oczerniają żyjących w celibacie, dlatego wyśmiewają dziewictwo. A duch nieczystości pląta się wśród ludzi i wciąż próbuje ich zwieść. Wmawia nowo-powołanym, że celibat jest za trudny i tak próbuje ich zniechęcić. Próbuje nakłaniać do grzechów nieczystych, a kiedy w wypadku osób poświęconych Bogu okazuje się to nieskuteczne, powoduje mnóstwo oszczerstw i pomówień przeciw nim. Demon nieczystości próbuje wmówić ludziom, że celibat jako przedmiot wyboru, a nie obowiązek, byłby ponoć „rozwiązaniem na zwiększenie ilości powołań” i próbuje w ten sposób podważyć wielką wartość ślubowanej czystości, celibatu, dziewictwa; a czyni to, bo wie jak wielką wartość ma ślubowana czystość, i wie, jak ogromnie wiele traci ten, kto nią wzgardzi. Złe duchy nienawidzą czystości, gdyż wiedzą, że jest największą z cnót: nieskazitelnie czysty Jezus, dziewicza Maryja i zastępy świętych dziewic, w tym te, które umarły śmiercią męczeńską, broniąc swojej czystości, jak np. bł. Karolina Kózkówna. Złe duchy nienawidzą czystości, mają natomiast wielkie upodobanie we wszelkich grzechach nieczystych; cieszy ich zwodzenie ludzi nieczystością, gdyż wiedzą, że nieczystość jest najprostszą drogą do piekła: „dla rozpustników przygotowany jest udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką, to jest śmierć druga” (Ap 21,8). Zakażenie duszy „Obrzydliwością jest dla Pana grzech nieczysty” (2Sm 12,27; Kpł 18,26). Gdyby spojrzeć na nieczystość od strony Boga, można by dostrzec, że nieczystość jest prawdziwym brudem i zakażeniem duszy. Niektórzy ludzie nazywają sprawy nieczyste „rozkoszami cielesnymi”, poza tym nie wstydzą się całować w obecności innych bądź opowiadać o swoich erotycznych „przygodach”. Jednakże, gdy spojrzeć od strony duchowej, można dostrzec, że grzechy nieczyste nie są atrakcyjne, lecz odrażające, a człowiek zatracony w grzechach nieczystych jest nie-czysty, czyli po prostu brudny. Poza tym nieczystość jest prawdziwym zagrożeniem dla ludzkiego zbawienia; czasami staje się pewnym zakażeniem duszy, które jak duchowa sepsa rozwija się z małej zanieczyszczonej błotem rany; zakażenie takie rozprzestrzenia się i może doprowadzić do trwałych negatywnych konsekwencji, a nawet do śmierci. Dlatego Pan Jezus zasugerował, że czasem lepsza byłaby „amputacja zakażonej części”, niż doprowadzenie się do śmierci wiecznej (Mt 5,29-30). W tym wszystkim najgorsze w człowieku nieczystym jest to, kiedy uważa, że jego grzech nie jest grzechem, lecz potrzebą, która podobnie jak jedzenie jest czymś naturalnym, a nawet dobrym. Tymczasem nieczystość jest grzechem, od lekkich myśli, przez słowa i pragnienia, aż do ciężkich czynów. To, jak wielkim grzechem jest nieczystość, najlepiej usłyszeć od samego Pana Jezusa, który ukazał św. Faustynie, że każda nieczystość była biczem rozrywającym Jego skórę w czasie biczowania, zadając Mu najpotworniejszy ból (Dzienniczek, 445). Lekarstwem na nieczystość jest czystość wszelkiego rodzaju, im większa, tym lepiej; czystość myśli, woli, pragnień, wyobraźni, rozmów, spojrzeń, i oczywiście ciała, należna wstydliwość i właściwy do swojego stanu czysty sposób życia. dla powołanych życie w czystości ślubowanej i idealnej we wszystkim; dla małżeństw brak zdrad, erotycznych „zabawek” i rozmów, itd.; dla samotnych, rozwiedzionych i młodych pozostawanie we wstrzemięźliwości, unikanie pornografii, itd. Jeśli komuś trudno jest zachowywać czystość swego stanu, pomocną jest częsta spowiedź i dokonywanie prostych zmian, np. każdy zamiast pornografii może obejrzeć komedię, zamiast masturbacji może iść na spacer, zamiast plotek o romansie może porozmawiać o sprawach polityki, itd. Zachowywanie czystości nie jest czymś szczególnie trudnym, wręcz jest łatwe, jeśli tylko szczerze się tego pragnie, przecież Bóg nie powołuje do nieczystości, lecz do świętości (1 Tes 4,7). Anna M. Noworol, OV Artykuł ukazał się w lipcowo-sierpniowym numerze „Któż jak Bóg” 4-2017. Czasami pojawia się wprost wątpliwość i penitenci też ją wyrażają, że po rachunku sumienia coś ich męczy, a nie wiedzą, jak to powiedzieć. Pamiętajmy, że spowiednik to jest ktoś, kto jest po naszej stronie, a nie przeciwko nam. W sakramencie pokuty jest wielka koalicja przeciwko grzechowi w składzie: Bóg, Kościół, spowiednik i ja. Jeśli nie wiemy, co powiedzieć, mówmy tak, jak potrafimy, ewentualnie zastrzegając, że nie wiemy, czy dobrze powiemy, ale tak to przeżywamy i tak rozumiemy. Oczy­wiście będą też takie grzechy, które będzie nam wstyd powiedzieć do lustra, a co dopiero w konfesjonale. Dlatego ważne jest, by przed ich wyznaniem pomodlić się przy rachunku sumienia. Miejmy świadomość, że swój grzech powierzamy Bogu miłosiernemu, a kapłan Go tylko reprezentuje. Jest ważny, ale to Bóg wybacza nam grzechy. Nie warto kombinować, mówiąc tak, że ksiądz nie zrozumie i przepchnie się coś bokiem. Nie o to chodzi! Bóg patrzy na mnie z miłością i mnie przyjmie, wystarczy, że stanę przed Nim w prawdzie. Żal za grzechy nie musi być emocjonalny, nie muszą mi ciurkiem cieknąć łzy. Żal za grzechy w rozumieniu teologicznym to postawa woli. Nie chcę tego, Boże, ze względu na to, że Ty tego nie chcesz, że Ty uważasz to za zło, że to jest sprzeczne z Twoją Ewangelią. * * * Tekst pochodzi z bardzo przydatnej książki ojca Śliwińskiego. Nie bój się więcej spowiedzi i przeczytaj "Rachunek sumienia z o. Jordanem" >> Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.

jak się spowiadać z grzechu nieczystości