4. wartswy kopyta które przebija gwóźdź . 5. zagwożdzenie a nagwozdzenie . piersiowa,jama śródpiersiowa,położenie jel ita ślepego u konia i. krowy,
Translations in context of "kopyta konia" in Polish-English from Reverso Context: Jest zakrzywiony, żeby dostosować się do naturalnego kształtu kopyta konia.
Sztorcowe kopyto Jest to wada polegająca na deformacji kopyta. Piętki są dużo wyższe i węższe niż w prawidłowym kopycie, a kąt utworzony pomiędzy ścianą puszki kopytowej a podłożem jest większy niż
U konia z filmiku parametr CE czyli jedna z miar opuszczenia kości kopytowej wynosił we wrześniu około 15 mm (norma 0-8, przy odpowiedniej osi palca). Obecnie podejrzewam więcej, ale jadę na urlop i nie mam możliwości spojrzeć na nowe zdjęcia RTG 😉 W takich przypadkach dobrze założony bandaż gipsowy (cast) przynosi ulgę
Střední střelová rýha vypadá dobře, ale ostatní pohledy odhalují poměrně velký problém: výraznou sukni na přední stěně. To vysvětluje zvláštní tvar chodidla. Určitě bych nechala udělat rtg tohoto kopyta, abych viděla, co se děje uvnitř. Otázka k obrázku 12: Tato kopyta mají něco společného a něco odlišného.
obcęgi do obcinania kopyt. obcęgi kowalskie. nożyce czołowe do korekcji kopyt. Bo można się bez nich obyć, mając nasz elektryczny tarnik/nóż do kopyt Hoof Boss. Akcesoria do podkuwania koni - sprawdź idealne rozwiązanie, produkt, który zastępuje zestaw do werkowania kopyt: obcęgi do kopy t (czasem określane jako szczypce lub
. Bez kopyt nie ma konia. Jednak chociaż są tak ważne, to wiedza na ich temat bywa bardzo powierzchowna. Jak naprawdę funkcjonują kopyta u koni? Oto 6 mitów, z którymi warto się rozprawić. Kopyta u koni – 6 mitów Zły stan kopyt jest wrodzony – często słyszy się, że dany koń od zawsze ma słabe i łamliwe kopyta, które muszą być kute. Owszem, genetyka jest tutaj istotna, jednak w większości przypadków ogromny wpływ na stan kopyt mają warunki, w których żyje zwierzę. Niedobór takich pierwiastków jak biotyna i cynk oraz nadmiar cukrów powodują osłabienie kopyta i pogorszenie jego kondycji. W ogromnej mierze przyczynia się do tego także nieprawidłowe werkowanie. W kopycie, które nie ma szansy prawidłowo pracować, powstają przeciążenia, które skutkują pęknięciami i obłamywaniem się rogu kopytowego. Białe kopyta są słabsze – to bardzo często powielany mit, który nie ma jednak potwierdzenia w badaniach. Taka opinia może brać się z faktu, że na białym rogu wszelkie rysy i pęknięcia są lepiej widoczne, przez co sprawiają wrażenie bardziej podatnych na uszkodzenia. W rzeczywistości kolor kopyt nie ma przełożenia na ich wytrzymałość i stan. Wszystkie konie potrzebują suplementów na kopyta – nadmierna suplementacja może przynieść więcej szkody niż pożytku. Jeżeli chcemy koniecznie wspomóc naszego konia od wewnątrz, najpierw skonsultujemy to z lekarzem weterynarii i wykonajmy koniowi badania krwi. Jeżeli nasze zwierzę nie ma żadnych niedoborów, to nie ma sensu inwestować w suplementy. Jeżeli chcemy poprawić stan jego kopyt, przede wszystkim zadbajmy o prawidłową dietę i dobrego kowala oraz regularne werkowanie. Preparaty do kopyta należy aplikować na całą puszkę – nie ma co się łudzić – nawet najlepsze balsamy i oleje nie naprawią pęknięć, które już powstały na kopycie. Podobnie jak z paznokciami pęknięta puszka nie jest w stanie się zrosnąć. To nowa tkanka jest tym, o co powinniśmy zadbać. Dlatego jeżeli koniecznie chcemy ich używać aplikujmy je przede wszystkim w okolice koronki, by wspomóc zrastający róg. Kopyta należy nawilżać tylko specjalistycznymi preparatami – natura lubi proste rozwiązania, dlatego wciąż bardzo dobrym środkiem na suche kopyta pozostaje…woda. Jednak kilkusekundowe polewanie z węża nie wystarczy. Najlepiej na kopyta działa 10-15-minutowe moczenie ich w wodzie, dzięki czemu mogą one chłonąć wilgoć przez podeszwę. Sprawdzi się także puszczanie koni na pokryte rosą pastwisko. Dziegieć jest najlepszy na gnijące strzałki – należy pamiętać, że strzałka to żywa i wbrew pozorom delikatna tkanka. Gnicie strzałki powodują bakterie lub grzyby, dlatego też w jej leczeniu najlepiej stosować preparaty antygrzybiczne lub antybiotyki (oczywiście po konsultacji z kowalem i weterynarzem). Wszelkie silnie działające substancje nie są najlepszy wyborem. Dziegieć, owszem, posiada działanie odkażające, ale jednocześnie bardzo wysusza strzałkę, tworząc na jej wierzchu twardą skorupę. Jeżeli powodem gnicia są bakterie, to pod tego typu osłoną będą jeszcze chętniej się namnażać. Tekst: Judyta Ozimkowska
22 grudnia 2015, Szymon Adamek W Polsce w ostatnim czasie coraz częściej pojawia się zainteresowanie jazdą konną. Konie są dziś raczej utrzymywane w stadninach, rzadziej w gospodarstwach, gdzie pracują w polu. Jednakże w jednym, jak i w drugim przypadku bardzo ważnym zabiegiem, który umożliwia długie i efektywne użytkowanie tych zwierząt jest prawidłowe podkuwanie, pozwalające uniknąć schorzeń kopyt. Stare porzekadło mówi, że koń jest tyle wart, ile jego najgorsza noga. Koszty, jakie ponoszą hodowcy podczas leczenia kopyt i ich powikłań chorobowych, są bardzo duże. Straty są w dodatku często rozłożone na kilka miesięcy, gdyż z reguły kopyta długo się leczą, a co za tym idzie zwierzęta nie mogą być wykorzystywane przy pracach. Aby temu zapobiegać, należy objąć rzetelną opieką kończyny koni i zadbać o odpowiednie podkuwanie, co nie tylko pozwoli zachować zwierzęta w zdrowiu, ale równocześnie znacznie ograniczy koszty hodowli. Prawidłowe kopyto pod stałą kontrolą jednego podkuwacza. Strzałka prawidłowo wzrastająca, powierzchnia kopyta równa bez patologicznych zmian. – W mojej stajni koszty utrzymania zwierząt spadły o 40% od czasu, gdy regularnie kopyta moich koni są pod stałą opieką podkuwacza – mówi pan Paweł Pawlik, hodowca z Przysietnicy (właściciel 15 koni). – Organizuję konne wycieczki górskie, gdzie ukształtowanie terenu jest bardzo zróżnicowane. W związku z tym u zwierząt o słabszych kopytach lub po przebytych innych schorzeniach często pojawiały się kulawizny, a nawet krwawe odgnioty. Straty, jakie ponosiłem, to koszty leczenia oraz wyłączenie takich zwierząt z pracy na ok. 1,5 miesiąca. Dzisiaj wiem, że regularna wizyta podkuwacza znacznie poprawiła zdrowie zwierząt i zyski z prowadzonej działalności – dodaje hodowca. Nieodpowiednie podkuwanie najczęściej powoduje nieprawidłowy chód konia, liczne odgnioty, zbytnie wyrastanie kopyta na długość, czy nierówne przyleganie podkowy, tzw. płaskie kopyto. Dodatkowo jeśli podkuwanie przeprowadzane jest na własną rękę, prowadzić może do zagwożdżeń, które u konia bardzo często są przyczyną tężca, silnych kulawizn, a także powodują u zwierzęcia strach przed podkuwaniem i trudną obsługę. Nieprawidłowe podkucie konia. Zdeformowana strzałka wystaje z korony podkowy, co sprawia zwierzęciu ogromny ból. Gryfy są w dodatku zbyt blisko piętek, co zaburza prawidłową pracę kopyta. Powierzchnia wokół strzałki jest nierówna, poprzerastana. Po lewej stronie można dostrzec wyrośniętą krawędź kopyta poza zewnętrzną linią podkowy. Przy korekcji kopyt należy bardzo umiejętnie wbijać gwoździe, które muszą się zakotwiczyć tylko w martwej części kopyta, która jest utrzymana z żywą tkanką za pomocą blaszek w bliskiej odległości. Granicą, która to wyznacza, jest linia biała. Dlatego podkuwanie na własną rękę stanowi duże niebezpieczeństwo zagwożdżenia zwierzęcia, co bardzo często prowadzi do silnych kulawizn, powstawania ropni wewnątrz kopyta, a także nierzadko do wprowadzenia do rany tężca, który u koni prowadzi często do śmierci. Aby mieć pewność, że do tego nie dojdzie najlepiej wzywać podkuwacza, który jako specjalista od kopyt odpowiednio zajmie się korekcją. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest korzystanie z usług jednego kowala, który będzie miał zwierzęta pod stałą opieką, co pozwoli na poznanie poszczególnych osobników (a przede wszystkim ich kopyt). W mojej stajni koszty utrzymania zwierząt spadły o 40% od czasu, gdy regularnie kopyta moich koni są pod stałą opieką podkuwacza. – Patologie kopytowe częściej dotykają zwierzęta starsze, powyżej 4 roku życia. Aby uniknąć problemów, należy regularnie przeprowadzać podkuwanie, szczególnie w okresie letnim, gdy ścieranie się tworzywa kopytowego jest większe niż zimą, i u zwierząt pracujących w zaprzęgach i na twardych powierzchniach. Zabieg należy przeprowadzać co ok. 2–3 miesiące – opowiada specjalista z zakresu podkuwania pan Bartłomiej Dorula z Nowego Sącza, który z patologiami i podkuwaniem kopyt ma do czynienia na co dzień. – Najczęstszym problemem jest nieprawidłowe podkucie związane ze zbytnio ściętym rogiem kopyta i wzmożona wrażliwość na ból. Jest to analogiczne do ludzkiego paznokcia i sytuacji, gdy za dużo obetniemy – jest to bardzo bolesne – dodaje. Ubytek w okolicy piętek. Jest bardzo poważne, ponieważ cały ciężar ciała zostaje osadzony na piętkach, co powoduje silne kulawizny, a przede wszystkim ból. Zwierzę często podnosi kończynę i przestępuje z nogi na nogę, aby ją oszczędzać. Aby przywrócić odpowiednie ustawienie kopyta, potrzebne jest sporo czasu. W firmach ściągających drzewo w lasach zwierzę z taką kontuzją jest zazwyczaj sprzedawane na rzeź. Nieprawidłowe wykonywanie podkuwania prowadzi często do deformacji kopyta, przesuwania się żywej tkanki wewnątrz puszki kopytowej, co sprawia, że zwierzę jest bardziej czułe na ból, oraz ogranicza znacznie powierzchnię, jaką możemy usunąć. Złe podkucie zmienia położenie kopyta względem powierzchni, przez co zwierzę stawia nogę krzywo, co w konsekwencji przy ciężkiej pracy może prowadzić do trwałego uszkodzenia stawów i ułożenia kończyny. Wykrzywienie stawu pęcinowego. Zewnętrzna część stawu pęcinowego tworzy łuk, przez co staw jest znacznie bardziej obciążony ciężarem ciała. Zwierzęta z takimi schorzeniami zazwyczaj są brakowane ze względu na ograniczoną pracę. Ponadto kopyto jest płaskie – powstaje tzw. płaskie kopyto. Należy także podkreślić, że u koni zimnokrwistych dużo częściej niż u ras gorącokrwistych (konie sportowe) pojawiają się schorzenia związane z ubytkami kopyta. Przyczyną są głównie warunki i praca, która mimo dużej siły zwierzęcia jest bardzo wymagająca. Konie pracujące w lasach są w związku z tym dużo bardziej narażone na uszkodzenia kopyt. Duże znaczenie ma także ukształtowanie i rodzaj powierzchni. Ubytki powstają często przy krawędzi kopyta, gdzie puszka kopytowa jest najbardziej narażona na wyłamywanie. Może to prowadzić do dociskania tylko jednej ze stron kopyta, części przedniej lub tylnej, powodując odgnioty i kulawizny. Tego typu ubytki koryguje się zazwyczaj bardzo długo, ponieważ aby wyrównać całą powierzchnię kopyta, trzeba czekać, aż miejsca z ubytkami narosną. Nieprawidłowe ułożenie kopyt względem podłoża przez nierówne gryfy. Kopyta są nieco odchylone do zewnątrz, gdzie jest większy nacisk, co może powodować odgnioty i kulawizny. Takie zwierzę należy rozkuć i jeśli to możliwe, ponownie podkuć. Bardzo często, szczególnie u koni zimnokrwistych, pojawia się problem zwany płaskim kopytem, a potocznie określany platfusem kopytowym. – Najczęstszą przyczyną występowania tych problemów z kopytami u moich zwierząt jest wcześniej przebyty ochwat kopytowy – mówi pan Jacek Banach z Gołkowic, utrzymujący konie zimnokrwiste do pracy w lesie. – W wielu przypadkach leczenie jest mało efektowne, dlatego przy bardzo zmienionych kopytach oddaję konie na rzeź. Pracując w lesie, muszę wywiązać się z terminów, dlatego nie mogę pozwolić sobie na wyłączenie jakiegoś konia z użytkowania. Wydajność pracy u koni z takim schorzeniem kopyt jest dużo mniejsza niż u koni ze zdrowymi kończynami – podkreśla. Płaskie kopyto będące następstwem ochwatu kopytowego. Często charakterystycznym dowodem na przebyty ochwat są pojawiające się zgrubiałe linie tworzące poziome fałdy. Także duży wpływ na schorzenia kopyt mają: nieodpowiednia pielęgnacja, złe użytkowanie oraz dobieranie niewymiarowych podków. W wielu wypadkach skutecznym rozwiązaniem zmniejszenia patologii kopyt jest stosowanie odpowiednich preparatów wzmacniających tworzywo kopytowe (szczególnie w trakcie lata, kiedy jest gorąco i sucho), a także wzbogacenia dawki pokarmowej w witaminy oraz mikro- i makroelementy. Bardzo duże znaczenie ma również odpowiedni dobór paszy energetyczno-białkowej. Płaskie kopyto spowodowane nadmierną eksploatacją zwierzęcia. Koń ciągnący zbyt duży ciężar dużo mocniej dociska kopyta do podłoża, przez co powoduje ich deformację i spłaszczenie. Bardzo ważne jest zatem, aby reakcja hodowcy była natychmiastowa. Zmniejsza to koszty leczenia nawet 3-krotnie. Choroby kopyt, z którymi mogą zmagać się hodowcy, niosą za sobą nie tylko straty związane z wyłączeniem konia z pracy, ale przede wszystkim z leczeniem i korektą omówionych patologii. Koszt podkucia konia to ok. 200zł, natomiast jego leczenie średnio kosztuje ok. 500 zł. Trzeba także wziąć pod uwagę fakt, iż większość schorzeń kopyt pozostawia po sobie ślad na bardzo długo. Pokazuje to, jak łatwo – przez brak lub nieodpowiednie podkuwanie – można ponieść straty. Przy regularnym podkuwaniu można stwierdzić, że hodowca nic nie traci, a czasami zyskuje ok. 300 zł na 1 szt. Bardzo duże korzyści hodowcy zyskują przy synchronizacji korekcji kopyt, tzn. wykonywania zabiegów u wszystkich zwierząt w jednym terminie. Koszty dojazdu do gospodarza znacznie się wówczas zmniejszają (w przypadku np. 10 koni jest to zysk rzędu 150 zł × 4 podkuwania rocznie). Według statystyk ok. 60% hodowców ponosi straty, gdyż w przypadku pojawienia się kulawizn lub innych objawów czekają na rozwój objawów, licząc, że objawy ustaną. W wielu przypadkach patologie jednak się pogłębiają, a koszty leczenia jedynie wzrastają. NOWOŚĆ | SU TARROCAPrzeczytaj Nawet wzorca wg COBORU
Czasami bywa bardzo delikatne, na tyle niedostrzegalne, że część właścicieli je ignoruje. Jednak gdy koń szura zadnimi nogami, nie powinno się tego lekceważyć. Takie zachowanie może być objawem wielu schorzeń i problemów zdrowotnych. Z tego powodu zawsze warto skonsultować się z weterynarzem i fizjoterapeutą, by w razie czego w porę zainterweniować. Gdy koń szura zadnimi nogami… Jeżeli zauważymy, że nasz koń szura zadnimi nogami, pierwszą rzeczą, od sprawdzenia której warto zacząć jest skonsultowanie go z fizjoterapeuta. Zdarza się, że tego typu zachowanie spowodowane jest nadmiernym spięciem mięśni zadu lub kręgosłupa. Może być ono spowodowane zarówno delikatnym naciągnięciem lub przewianiem, jak i być zwiastunem poważnych zwyrodnień. Czasami szuranie zadnimi nogami jest objawem problemów z biodrem lub kręgosłupem. W każdym z przypadków nie obejdzie się bez konsultacji ze specjalistą. Zdarza się też, że przyczyna dużej sztywności zadnich nóg, a co za tym idzie szuranie nimi leży nieco niżej – w stawach skokowych lub pęcinowym. Wtedy w wyniku zwyrodnień lub urazów nie jest w stanie w pełni zginać nogi, w efekcie tego szura kopytami po podłożu. Czasami szuranie nogami miewa też bardziej prozaiczne przyczyny – mianowicie chodzi o… zbyt długie kopyta. Zatem jeżeli zaobserwujemy opisywany problem u naszego wierzchowca, dobrze jest przyjrzeć się także jego puszce kopytowej. Zwłaszcza, gdy od ostatniej wizyty kowala minęło stanowczo zbyt dużo czasu. Rozlane i przerośnięte kopyto jest po prostu niewygodne i poza szuraniem może też powodować często potykanie się i gubienie rytmu. Zwróć uwagę na trening i dietę Jeżeli sprawdzimy wszystkie możliwe zdrowotne przyczyny szurania nogami i okaże się, że nasz koń jest w pełni sprawny, to pozostaje zwrócić baczniejszą uwagę na trening i dietę zwierzęcia. Przede wszystkim trzeba w takiej sytuacji pilnować ruchu naprzód i zaangażowania zadu we wszystkich chodach. Koń, który snuje się leniwym stepem i ledwie porusza nogami z pewnością będzie zostawiał za sobą długi ślad po szuraniu kończynami. Po prostu nie będzie miał innej możliwości (i motywacji). Może się tez okazać, że nasz podopieczny po prostu nie ma siły do aktywniejszego ruchu. Wtedy dobrze jest przeanalizować jego dietę, by zapewnić mu optymalną dawkę energii potrzebnej do treningów. Przede wszystkim pamiętajcie jednak, żeby w przypadku jakichkolwiek problemów u konia nie działać na własną rękę i nie próbować leczyć go samodzielnie. Zawsze kluczowe jest skonsultowanie każdego przypadku ze specjalistą i stosowanie się do jego wskazówek i zaleceń. Tekst: Judyta Ozimkowska
Każdego konia trzeba czyścić. Ale jak to zrobić, czym i od czego trzeba zacząć? Takie pytania zadaje sobie nie jeden miłośnik koni. Czyszczenie konia zaczynamy od jego głowy. Bierzemy plastikowe zgrzebło i delikatnie szczotkujemy. Póżniej schodzimy dalej do szyji, następnie brzuch, zad i nogi zwracajac szczególną uwagę na nadpęcie i pęcinę (dolną część nogi konia), bo tam zakłada się ochraniacze. Gdy te cześci konia będą czyste bierzemy grzebień i czeszemy grzywę i ogon (uwarzając na reakcje konia żeby nas nie kopnął). Póżniej bierzemy kopystkę i czyścimy kopyta. Stajemy bokiem do konia i podnosimy jego nogi, każdą po czyścimy wokół strzałki (części kopyta która jest bardzo delikatna i wygląda jak strzałka). Jeżeli koń jest bardzo brudny można umyc go szlaufem (wężem ogrodowym) uważając na jego uszy. Jeśli mamy taką możliwość możemy pojechać do pobliskiej stajni i poprosic, by pokozali wam jak to się robi. Jak dopiero chcemy się zdecydować na kupno konia musimy kupić różne środki do czyszczenia: -zgrzebło -szczotkę -kopystkę -gąbkę -ręcznik -szampon.
Pete Ramey Tłumaczenie: Ada Majocha Przypomnienie od tłumacza: język polski w przypadku zrastania pęknięć może być mylący. Zrośnięcie pęknięcia nie oznacza, że obecnie widoczne pęknięcie zarośnie się i dlatego zniknie, ale że nowy róg kopyta będzie rósł już bez pęknięcia, a stary z pęknięciem będzie sukcesywnie ścierany i/lub tarnikowany, aż w końcu zniknie czyli zrośnie. Większość pękniętych kopyt jest wynikiem złego połączenia ścian kopyta z kością kopytową i chrząstkami kopytowymi. Ściana kopyta nie jest wystarczająco mocna, by wytrzymać uderzenia o ziemię bez pomocy dobrze połączonych i zdrowych listewek tworzywa ściennego oraz rogu ściennego. Po rozpoczęciu poprawnej pielęgnacji kopyt ściany od razu zrastają ściślej połączone z kością. Zwykle zauważysz wtedy ciaśniejszy, bardziej zwarty zrost ścian wychodzący od korony, który rosnąc dosięgnie w końcu ziemi. Ściany z flarami, w kształcie „dzwona” zostaną zastąpione prostymi ścianami, które nie będą przy ziemi „wyginać się” na zewnątrz, a pęknięcia zrosną razem z nowym, lepszym rogiem. Do usunięcia ponad 90% pęknięć wystarczy zwyczajny mustang roll, podobny do widocznego na tym naturalnie startym kopycie dzikiej klaczy. „Magicznym lekarstwem” na większość pękniętych ścian jest po prostu dobrze wykonany ”mustang roll” (zukosowanie albo zfrezowanie zewnętrznej części ściany) oraz wystarczająca ilość czasu do ich zrośnięcia. Dlatego omawiając pęknięcia, musimy tak naprawdę skupić się na wyjątkach od reguły – powodach, które mogą bardzo utrudnić ten prosty proces. Oto one: Dieta Zasadnicza przyczyna niemalże każdej flary (oderwanej ściany) leży w diecie konia. Czasami skutkiem złego żywienia jest głęboki, brzydki rowek w miejscu, gdzie powinna znajdować się linia biała. Czasami ów rowek zostaje wypełniony przez klin listewkowy (tworzą go komórki keratynowe wyrastające spomiędzy oddzielonych listewek tworzywa i rogu ściennego), przez co (patrząc od spodu kopyta) linia biała może wydawać się idealnie zdrowa. W każdym przypadku ściana będzie się odrywać tym bardziej, im bliżej ziemi. Przyłóż prostą krawędź pionowo do ściany kopyta gdziekolwiek na kopycie (równolegle do rureczek rogu tj. prostopadle do korony – przyp. tłum.) – jeżeli nie dotyka ściany na całej długości (od góry do dołu), to znaczy, że ściana ta jest oderwana od kości kopytowej lub chrząstek kopytowych. Innymi oznakami tego, że dieta nie jest zdrowa dla kopyt, jest szereg pierścionków i/lub czerwonych pasków na zewnętrznej ścianie. Każdy stan zapalny czy zmiana może spowodować pojawienie się pierścionka lub przekrwionego paska na ścianie kopyta, jednak w przypadku ich ciągłej serii, możesz spokojnie założyć, że koń jest stale niewłaściwie żywiony. Niedowaga lub otyłość, problemy ze skórą czy z sierścią – wszystko to rezultaty niepoprawnej diety i prawie zawsze towarzyszą problemom z kopytami. Nie jest to przypadek – kopyto jest wytworem skóry, a skóra nie tylko zyskuje składniki odżywcze, ale też jest ich pozbawiana jako pierwsza w przypadku stresu żywieniowego lub choroby, by w zamian otrzymały je ważniejsze organy. Kopyta to zatem świetny wskaźnik ogólnego zdrowia naszego konia, ponieważ przy problemach psują się zauważalnie jako pierwsze. Kluczową kwestią jest zrozumienie tego przez właścicieli koni, bowiem kiedy problemy żywieniowe dotykają kopyt, odbijają się również na energii, kondycji, nastroju, odporności, gęstości kości, gojeniu… na całym zdrowiu i dobrostanie konia. Jeżeli przez nieodpowiednie żywienie listewki są stale osłabione, ściany kopyta nigdy w pełni nie zrosną dobrze połączone z kością kopytową, a co za tym idzie pęknięcia też nie znikną. Najczęściej głównym winowajcą jest nadmiar węglowodanów (a raczej brak ruchu, który pozwoliłby koniowi spalić spożywane cukry). Ziarna i pasze, którymi zostaliśmy nauczeni karmić konie, zawierają zwykle ponad 60% cukru. Stężenie cukrów w nawożonym pastwisku może wahać się do ponad 30%, podobnie jest w sianie. (Zapoznaj się z Z naturalnego punktu widzenia udomawiając konie, nie tylko ograniczyliśmy ich ruch, ale wręcz zasypaliśmy je cukrem. Organizm zwiększa poziom insuliny, aby poradzić sobie z tym nadmiarem cukrów, a wysoki poziom insuliny niszczy spójność listewek. [Asplin et al., Induction of Laminitis by Prolonged Hyperinsulinaemia… , The Veterinary Journal (2007) doi: (W mojej opinii to najważniejszy artykuł ostatnich stu lat dotyczący ochwatu). Dodatkowo niedobory mineralne w diecie konia albo co gorsza nadmiar pewnych minerałów może nieprzerwanie osłabiać listewki. W najbardziej opornych na leczenie przypadkach czasami konieczne są badania krwi lub paszy. Sytuacja może okazać się śmiesznie prosta lub wyjątkowo skomplikowana w zależności od okoliczności. Trzech moich klientów miało pastwiska, na których nie byłem w stanie wyprowadzić kopyt. W końcu przebadałem tamtejszą trawę i odkryłem, że nie było w niej ani śladu miedzi i cynku. Oba te pierwiastki są ważnymi elementami w walce z zapaleniami i korzystnie działają na skórę (czytaj „kopyta”). Wybrałem jeden z komercyjnych suplementów bogatych w miedź oraz cynk i natychmiastowo udało mi się wyprowadzić kopyta. Nie zdradzę nazwy tego specyfiku, ponieważ ten sam suplement może być bardzo szkodliwy w przypadku twojego pastwiska, musisz je najpierw zbadać! Tym razem proste rozwiązanie zadziałało. Czasem wystarczy kaganiec lub zwiększenie ilości ruchu, a czasem przydaje się pomoc specjalisty od żywienia koni, który pomoże wprowadzić znaczące zmiany w diecie. I tak z każdym koniem? Nie, ale kiedy mimo moich starań flary nie zrastają (lub widzę objawy złego żywienia na ścianach) jest to pierwsza rzecz, którą próbuję i która skutkuje. „Napis na ścianie” (gra słów zamierzona)Pierścionki, rowki, czerwone paski od góry do dołu kopyta, flara lub odchylenie ściany na zewnątrz – jeśli widzisz je u swojego konia, to masz powody do uzasadnionej paniki. U konia na lewym zdjęciu odłamał się kawałek ściany przy ziemi. Górna krawędź jest równoległa do widocznych linii wzrostu. Każde takie odłamanie równoległe do linii wzrostu jest albo starym ropniem, który przebił się przez koronę, albo wynikiem uderzenia w koronę. W każdym razie taka rozpadlina zrośnie aż do dołu i ostatecznie wyłamie się podobnie jak ta zdjęciu. Przerośnięte ściany powinny się odrywać – tak działa kluczowy mechanizm obronny. Inaczej zaniedbane konie biegałyby na szczudłach i łamały sobie nogi. W większości środowisk/sytuacji na werkowanie przychodzi czas, kiedy ściany wystają nad poziom żywej podeszwy o około 0,5 cm (¼ cala) i/lub PRZED pojawieniem się jakichkolwiek oderwań. Jest to szczególnie istotne, jeśli chcemy by flary i towarzyszące im pęknięcia zrosły. Ściany ściśle połączone są bardzo mocne, ale sytuacje nieoptymalne nie wybaczają zaniedbań. Nawet czterotygodniowy cykl werkowania może być zbyt długi w najcięższych przypadkach, a pozwalanie na przerastanie lub odrywanie się ścian między wizytami kowala spowoduje w najlepszym wypadku progres typu „trzy kroki do przodu, dwa do tyłu”. Obwodowe obciążenie Ściany kopyta nigdy nie były zaprojektowane do przenoszenia samodzielnie całej masy konia. Listewkowe połączenie ścian z kością jest wytrzymałe, ale obwodowe obciążenie kopyt powoduje, że przejmuje ono całą siłę uderzenia. A nie jest i nigdy nie było na tyle mocne, żeby to wytrzymać. To podeszwa, ściany wsporowe, strzałka i ściany mają razem nieść ciężar konia. Jakakolwiek metoda werkowania i kucia, która zmusza ściany, by przenosiły cały ciężar konia, nie pozwoli na zrośnięcie dobrze połączonych ścian, a zatem na zrośnięcie pęknięć. Mocne, ale prawdziwe słowa. Jestem głęboko przekonany, że podeszwa powinna być głównym „pionowym podparciem” dla konia. Podeszwa najlepiej rośnie i wzmacnia się w trakcie ciągłego naprzemiennego oddziaływania nacisku i rozluźnienia, ale jak każda tkanka cierpi od stałego ucisku, więc nie sądzę, żeby można było to zastosować do jakiejś metody kucia. Jakikolwiek stały ucisk dający faktyczne wsparcie uszkodzi tworzywo podeszwy. Dlatego jestem pewien, że nawet dla koni, które będą ponownie podkute, najlepszym sposobem na zrośnięcie pęknięć jest zapewnienie im bosego okresu ze zrostem lepiej połączonych ścian. Dieta + werkowanie + brak obwodowego obciążenia kopyta = zdrowsza sytuacja Lądowanie od palca Nie ważne, jak werkujecie, podkuwacie czy obrabiacie ściany, zrost ściśle przyrośniętych ścian i pęknięć nigdy się nie uda, jeśli koń uderza kopytem od palca. Głównym priorytetem dla jakiejkolwiek pielęgnacji kopyt powinno być lądowanie od piętki. To naturalny sposób poruszania się koni, więc żeby go uzyskać, wystarczy nie przeszkadzać. Z punktu widzenia werkowania oznacza to ostrożne i przemyślane decyzje dotyczące punktu przełamania (ang. breakover) i wysokości kątów wsporowych. Przede wszystkim, upewnijcie się, że nie przycinacie kątów tak nisko, że powodujecie wrażliwość tyłu kopyta i co za tym idzie kompensacyjne lądowanie od palca. Ogólnie mówiąc, werkuję kąty wsporowe tak nisko jak to możliwe, ale bez: powodowania wrażliwości, a zatem lądowania od palca naruszania grubej na 1,3 cm (½ cala) płaszczyzny zdrowej żywej podeszwy; BEZ WYJĄTKÓW zmiany ukątowania większej niż 1,3 cm (½ cala) w czasie jednej wizyty. Łatwo powiedzieć, ale osiągnięcie tego w praktyce wymaga finezji i doświadczenia. A nawet wtedy zdarzy się, że przytniesz ciut za dużo i tył kopyta stanie się wrażliwy. Przykładaj do tego szczególną uwagę i nigdy nie zrób dwa razy tego samego błędu u tego samego konia. Zobacz, jak koń rusza się przed i po werkowaniu, i ważniejsze – czytaj schematy ścierania się czy to bosego kopyta, czy podkowy. Koń, który porusza się prawidłowo zetrze kopyto czy podkowę równo na całym obwodzie. Kopyto lub podkowa u konia lądującego z palca zetrze się mocniej na przodzie. Dlaczego jest to bardziej trafna ocena niż ruch konia? Schemat ścierania pozwala ci zobaczyć „cały świat” konia, a nie tylko moment, w którym ty go prowadzisz i to po podłożu, które sam wybrałeś. Za długi przód kopyta także może powstrzymywać kopyto przed uderzeniem od piętki. Jeśli ściany są oderwane od kości kopytowej, zazwyczaj przestrzeń pomiędzy listewkami tworzywa, a listewkami rogu zapełniają komórki keratynowe (klin listewkowy). Od spodu kopyta może to wyglądać jak róg podeszwy, ale promienie rentgenowskie lub zwykle dokładne oględziny ujawniają wyraźną różnicę między klinem listewkowym, a podeszwą. Zazwyczaj pojawia się wtedy „odcisk” kości kopytowej na spodzie kopyta, gdzie wszystko na zewnątrz od tego „odcisku” jest klinem listewkowym. Ważnym krokiem przy dostatecznie grubej podeszwie (powyżej 10 mm) jest odciążenie klinu listewkowego na poziomie ziemi przez delikatne zaokrąglenie pod kątem 15-20 stopni (z ang. rocker), które zacznie się około 0,5 cm (¼ cala) na zewnątrz od prawdziwej podeszwy. Nie tnij podeszwy tylko klin listewkowy! (Więcej informacji w artykule Punkt odbicia). Ma to znaczenie dla ruchu od piętki z powodu praw, jakie rządzą torem ruchu kopyta. Przypomina on tor lotu rzuconej piłki – jeśli kopyto zostanie podniesione pionowo (a musi, żeby oderwać od ziemi rozciągnięty do przodu przód kopyta), poleci wyżej, ale nie za daleko. Otrzymany krótki wykrok zmusza kopyto do lądowania od palca. Jeśli uda ci się cofnąć punkt przełamania do miejsca, gdzie znajdowałby się, gdyby ściany były dobrze połączone, kopyto będzie mogło zostać dłużej na ziemi, podniesie się pod niższym kątem, a zatem poleci dalej. W rezultacie otrzymujemy dłuższy wykrok, a jeśli tył kopyta nie jest bolesny, także lądowanie od piętki. Przy wrażliwej tylnej części kopyta z powodu niedorozwiniętych chrząstek kopytowych, strzałki gąbczastej, gnicia strzałki etc., dopasuj buty z wkładkami. Jeśli to zapewni właściwy ruch, niech koń rusza się w nich tak dużo, jak to możliwe. Magicznie działającym dodatkiem dla takich koni jest także wysypany na padoku żwir rzeczny. Charakterystyczny „garb” lub „odcisk” kości kopytowej widoczny od spodu kopyta. Róg za garbem to generalnie róg podeszwy. Róg przed garbem to klin listewkowy. Jeśli widzisz to u swojego konia – ujmę to delikatnie – zacznij panikować. Nadszedł czas na drastyczną zmianę diety i polepszenie pielęgnacji kopyt. Grzybicze komplikacje Grzyby zazwyczaj nie tykają zdrowych kopyt, ale wystarczy pozwolić im zadomowić się w pęknięciu, a wyjedzą sobie drogę do góry szybciej, niż koń jest w stanie produkować zdrowy róg. Infekcję grzybiczą powinniśmy podejrzewać zawsze, kiedy pęknięcie jest „uparte” i nie chce zrosnąć. Jeśli podejrzewam ją u koni moich klientów – zalecam antygrzybicze moczenie kopyt. Żadne powierzchowne działanie nie pomoże. Musisz moczyć kopyta, inaczej pęknięcia nie znikną nawet za dziesięć lat. Według mnie najlepszym środkiem jest White Lightning i Clean Trax, oba dostępne w sklepach ze sprzętem kowalskim (w USA; w Polsce dostępny Armex 5 – przyp. tłum.). Nie mogę nie wspomnieć o tym, że zazwyczaj stosuję koncentrat lizolu zmieszany w stosunku 60 ml na 3,8 litra wody (1:64). Nie powinienem tego pisać, ponieważ jest to niezgodne z ulotką, ale używałem tego u setek koni i nigdy nie widziałem ani nie słyszałem o negatywnym efekcie. (Nie odpowiadam za użycie większej ilości lizolu, nawet o 3 ml, ale uważam, że stosowanie 60 ml lizolu na 3,8 l jest znacznie bezpieczniejsze niż większość komercyjnych specyfików na strzałki! I bardziej efektywne). Prawdę mówiąc, wydaje mi się, że efektywność ta wynika z niskiej ceny – jest to na tyle tanie, że ludzie rzeczywiście stosują to wiele razy, a nie tylko raz czy dwa, jak zwykle zdarza się przy droższych preparatach. Powstająca po zmieszaniu mydlana woda zabija grzyby, drożdże, bakterie, nie uszkadzając żywej tkanki, ani nie wysuszając skóry czy kopyt. Wyjątkowo proste i działa. Zwykle moi klienci używają butów do moczenia i moczą kopyta 3 razy w tygodniu po 30 minut. Stosuję to na pęknięcia, chorobę białej linii i gnicie strzałek. U koni z wieloma powierzchownymi pęknięciami na całej ścianie kopyta, winowajcą jest zwykle grzyb. Uświadomienie sobie tego jest o tyle ważne, że wielu ludzi myli to z suchymi kopytami i smaruje je olejami, zamykając tym samym grzyby w ciemnym, wilgotnym, względnie beztlenowym środowisku, dzięki któremu mogą w pełni rozwinąć swoje szkodliwe właściwości. Przyczyniają się do tego ciągłe zmiany wilgotności (mokro-sucho), więc wysuszenie środowiska będzie najlepszym lekarstwem. Często otwieram powierzchowne pęknięcia, jeśli mogę to zrobić bez zbytniego pocieniania ściany. Oczywiście, musimy wziąć także pod rozwagę dietę. Jeśli koniowi brakuje jakiegoś składnika, najpierw dostarczy go do organów wyższej rangi, a do skóry dotrą jego resztki. Zatem każdy problem z dietą będzie skutkował wzrostem słabszego i bardziej podatnego na takie grzybicze ataki rogu. Blizny tworzywa korony Czasami pęknięcie sięga tak wysoko, że w rezultacie rozdziela i uszkadza koronę. To samo może stać się przy urazie lub głębokim rozcięciu korony. Może to doprowadzić do powstania tkanki bliznowatej i trwałej słabości lub przerwy we wzroście rogu ściany. Zwykle jest to tylko kosmetyczna wada, która nie wpływa na kopyto z wyjątkiem stwarzania bramy wejścia dla grzybów, które mogą powiększyć pęknięcie i uszkodzić resztę ścian. W takich wypadkach zazwyczaj nastawiam właściciela na przeciwgrzybicze moczenie „raz w tygodniu na zawsze”, żeby zapobiegać nawrotom infekcji. Uszkodzenie listewek Podobna historia może też spotkać listewki rogu lub tworzywa. Stare pęknięcie może uszkodzić listewki, łagodny guz może zaburzyć wzrost, deformacja lub adaptacyjna zmiana kości kopytowej może pozostawić lukę w listewkach. Naturalnie występujący karb lub rowek na środku krawędzi podeszwowej kości kopytowej są u niektórych koni powiększone; wydaje się, że najczęściej u koni zimnokrwistych. To również może przyczynić się do powstania przerwy w listewkach. (Możesz to obstawić u konia z centralnymi pęknięciami na przodzie kopyt. Manifestuje się to często „wyjedzeniem” podeszwy na czubku odzwierciedlającym wcięcie w kości kopytowej.) Wszystkie te (i inne) przyczyny u niektórych koni przyczyniają się ostatecznie do zniknięcia jednej lub dwóch listewek; powstaje maleńka dziurka w linii białej. Podobnie jak blizna na koronie, zazwyczaj nie jest to większym problemem, ale tworzy kolejne wejście dla grzybów, które często przenoszą się i uszkadzają inne listewki oraz ścianę kopyta. Tak jak poprzednio, takie przypadki zwykle wrzucam na rutynowe moczenie przeciwgrzybicze, by pomogło zrosnąć pęknięciu i oderwaniu ścian, a następnie na program „raz w tygodniu na zawsze”, żeby zapobiec nawrotom. To dobry pomysł przy jakiejkolwiek trwałej „dziurze”. To już cała broń jaką dysponuję i rzadko kiedy mam problem ze zrośnięciem pęknięć. Mam nadzieję, że pomoże to waszym koniom. Okres 6-ciu miesięcy. Ciężki i długotrwały przypadek. Lewe przednie kopyto ze wszystkimi przypadłościami opisanymi w tym artykule naraz. Przy pierwszym werkowaniu w październiku obecne były duże flary/oderwania ścian. Głęboka szczelina świadczy o grzybiczej komplikacji i potrzebie moczenia. Blizna korony jest obecna od czasu, kiedy pęknięcie sięgało aż do korony. Widoczne są poobrączkowane i oderwane ściany oraz klin listewkowy od przodu prawdziwej podeszwy, co sugeruje niewłaściwą dietę. Zwykle przy centralnych pęknięciach przedniej ściany występuje ubytek podeszwy odzwierciedlający głęboki karb lub rowek krawędzi kości kopytowej. Było to drogą wejścia dla infekcji i głównym powodem utrzymywania się tych pęknięć przez lata, mimo kilkukrotnej zmiany kowala. Najprawdopodobniej jeśli właścicielka przestanie co tydzień moczyć przeciwgrzybiczo kopyta, głębokie i zainfekowane dziury i towarzyszące pęknięcia wrócą. (Wybaczcie, to wiadomość skierowana do niej ;-)). I ostatecznie – maj, pęknięcia zniknęły. Osłabienie/blizny korony będą zawsze obecne, ale przy właściwej pielęgnacji nie będą stanowić problemu dla konia. Wall Cracks – Pete Ramey
przerośnięte kopyta u konia